W poszukiwaniu...

Kiedyś rodzina pewna miała
swój dom na złotej połoninie.
Zostawić jednak go musiała
i w obcą udać się krainę.

Opowieść ta, jak innych wiele,
na Łemkowynie ma swój początek,
gdzie ludzie w słońce patrzą śmielej,
Karpaty to ich życia wątek.

I choć czasami im nie sprzyjała
historia, którą już poznał świat,
krzesiwem mowa się ostała,
nie zniszczył jej ni dziejów wiatr.

Rozsiani w zakamarkach świata,
to jedno mając na swej duszy,
że będąc persona non grata,
musieli z Łemkowyny ruszyć.

Rozterki serca przeżywali
w tęsknocie za swoją ziemią,
wspomnienia dzieciom przekazali,
co w sercach im od dawna drzemią.

Jeśli się dziatki nie rozproszą
i  pamięć w sercach im zostanie,
zobaczyć zapragną z rozkoszą,
jak mgła tu opada, świt wstaje.

Wyrwać się z betonowych lasów,
usłyszeć te dźwięczące drzewa.
Doczekaliśmy takich czasów.
One nadeszły nam, jak z nieba.

Każdy z nas koło historii toczy,
korzeni swych tak trzeba strzec,
duszę otwartą mieć i oczy,
szukać cząstek zostawionych tu serc.


Ninoczka